Niech nikogo nie zmyli dzisiejsza data, wcale nie mam zamiaru pisać o walentynkach.
Dziś jako, że miałam niepowtarzalną okazję spotkać się z moimi będącymi przejazdem przyjaciółmi postanowiłam wybrać się z nimi na nową wystawę do wspomnianej w tytule Elektrowni. Stwierdziliśmy, że damy jeszcze jedną szansę sztuce współczesnej. O wiele łatwiej będzie nam się z nią oswoić oglądając ją bez przymusu i stojącego nad nami nauczyciela.
Ostatecznie zawitaliśmy na obu dostępnych wystawach. Przyznam bez bicia, że nie rozumiem sztuki. Staram się, daję jej szansę, nie skreślam, doczytuje. Bo z nią jest jeden mały problem, trzeba znać się na symbolice, ogólnej jak i danego autora, na nurtach, na jej historii. Nie jest ona ani przejrzysta, ani prosta w odbiorze. Nie zmienia to jednak faktu, że pomimo mojego nieobycia w temacie bardzo mi się podobało.
Pierwszym co zobaczyliśmy były nagrania z wypowiedziami mieszkańców Meksyku, zwróciło to naszą uwagę na problem, o którym w zasadzie wcześniej nie słyszeliśmy. Zrozumiałam jak wielkie szczęście mam, że urodziłam się w Polsce i nie dotyczą mnie problemy braku wolności i innych rzeczy z którymi zmagają się mieszkańcy Meksyku.
Na drugiej wystawie o tytule Ulotna trwałość horyzontu autorstwa Jacka Jagielskiego dla odmiany mogliśmy odetchnąć swobodniej, a nawet nie pożartować.
Jak pisze kuratorka wystawy Anna Podsiadły: Jagielski prezentuje obiekty skompilowane z materii tradycyjnych, jak ceramika, kamień, metal, drewno, z elementami gotowymi – fragmentami mebli, lustrami, ptasimi piórami, dywanem, laską. Jego prace – konstruowane na zasadzie specyficznych zestawień i subtelnych transformacji, kontrastów i napięć pomiędzy materiałami, z użyciem prostych reguł fizyki – zadają kłam naszym zmysłom, pozwalają ulec złudzeniu, że prawo grawitacji nie istnieje. Trwają w zawieszeniu, naprężeniu lub delikatnie balansują. Ważną część obiektów artysty stanowią tytuły prac. To one wyznaczają kierunek ich różnorakich interpretacji, ottwierają całe ciągi metaforycznych skojarzeń, skłaniają do intelektualnej refleks.
![]() |
| Jeden z eksponatów. Zdjęcie prywatne |
Podsumowując, będę bardzo miło wspominać to wyjście i pewnie jeszcze nie raz odwiedzę Elektrownię, nawet dla samego wsparcia miejsca. Smutnym jest jedynie to, że po za dziećmi uczestniczącymi tego dnia w warsztatach nikogo po za nami nie było.
Tutaj znajduje się link to strony: KLIK

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz