sobota, 15 października 2016

Język nośnikiem kultury?

Witam~ Dzisiejszy post to raczej moje luźne rozmyślanie i mam nadzieję, że zachęcę was do własnych poszukiwań w tym temacie. 

Czy ktokolwiek z was zastanawiał się jak dużo zakodowane jest w naszym języku?
źródło obrazka:http://portliteracki.pl/festiwal/program/jezyki-obce-4/

Zaczynając od podstaw takich jak dobór słownictwa, który jest zwierciadłem nas samych. Naprawdę czasem wystarczy kogoś posłuchać z boku, aby wiedzieć mniej więcej kim jest i jaki sobą reprezentuje poziom, często niestety niski. Mnie zawsze mama wpajała, że mam odzywać się odpowiednio do sytuacji bo nie świadczy to nie tylko o mnie, ale i o moich rodzicach. Tego jak zadbali o nasze wychowanie. Więc z szacunku dla samych rodziców staram się jak mogę nie przynosić im wstydu.
Ale nie do końca chciałabym dziś o tym pisać. W zasadzie pragnę spojrzeć trochę bardziej ogólnie na język jako nośnik kultury danego kraju i społeczeństwa. Właśnie w mowie zakodowanych jest bardzo wiele informacji o kulturze społeczeństwa posługującego się nią, bardzo dużo o mentalności danej grupy. Dlatego właśnie mamy taką różnorodność na świecie. Inne spojrzenie na jedną sprawę będzie miał Polal, Chińczyk czy Amerykanin. A przejawia się to wszędzie, na każdym kroku.
 Kiedy naczymy się mówić biegle w innym języku, zyskujemy bardzo wiele, a mianowicie poza samą umiejętnością porozumiewania otrzymujemy cząstkę innych tradycji, pewnego sposobu myślenia. Automatycznie stajemy się bardziej otwarci, kiedy napotykamy na jakiś problem możemy rozważyć go na dwa zupełnie różne sposoby posługując się właśnie tym nowym, nabytym sposobem rozumowania. Wzbogaca nas to i znacznie ułatwia życie, dlatego warto się uczyć nowych rzeczy i stawać się coraz lepszą wersją siebie!
 Wracając jeszcze do różnic w myśleniu, chciałabym podzielić się jednym przykładem, który kiedyś wpadł mi w ręce. Spójrzmy na słowo, które wzbudza w nas różne emocje broń  . W naszym ojczystym języku broń bezpośrednio wskazuje nam czynność obrony, my jako słowianie byliśmy raczej ludem spokojnym, który sam z siebie nie atakował. Jesteśmy nastawieni pokojowo, oczywiście dopóki nikt nie wchodzi na nasz  teren.Natomiast sprawa wygląda zupełnie inaczej w przypadku angielskiego arm- jeżeli spojrzymy na to słowo możemy zrozumieć, że jest to przedłużenie naszych ramion (arms).Od razu nasze nastawienie się zmienia, czyjemy się wojownikami, chcemy podbijać świat. Niby jeden, ten sam przedmiot, a różnica w postrzeganiu jego zastosowania jest spora.
Tak samo bardzo podoba mi się dosłowne znaczenie chińskiego znaku 我 (ja), który składa się z dwóch innych dłoni i broni. Tak więc czy nie oznacza to, że ja nie istnieję bez broni, że muszę walczyć aby przetrwać?
Według mnie jest to bardzo ciekawa sprawa, że miejsce w którym żyjemy i język którym się posługujemy ma tak duży wpływ na to jak myślimy. Naprawdę zachęcam gorąco do wgłębiania się w różne kultury, obserwowania różnic i próby zrozumienia świata na więcej niż jeden sposób. Bądźmy otwarci i doskonalmy siebie. Wiele możemy zyskać nie tracąc przy tym nic.

sobota, 8 października 2016

Kpop, w czym tkwi jego sukces?

Witam wszystkich serdecznie~
Pozostając w temacie Korei Południowej nie można nie wspomnieć o Kpopie. Jest to coś z czego kraj ten jest bardzo dumny i nie ma się czemu dziwić bo po za niesamowitą popularnością w granicach własnego kraju i praktycznie całej azji  Kpop jest coraz bardziej rozpoznawany w Europie i Ameryce.

Z własnego doświadczenia powiem, że jeszcze 3 lata temu w Polsce osób słuchających koreańskiej muzyki nie było naprawdę mało, a teraz sama jestem w szoku, bo praktycznie każdy choć raz słyszał jakiś utwór i nie mówię tu o Gangnam style.

Wiec jaki jest sekret sukcesu?
Od razu zaznaczmy, że rynek muzyczny w Korei to biznes, zespoły (rzadziej solowi artyści- ponieważ im trudniej zdobyć szerszą publiczność) są traktowane bardziej jak maszynki do zarabiania pieniędzy, jako pradukt, który musi się dobrze sprzedać.
Są to pewne zasady, którymi jakby się przyjrzeć kierują się wszystkie wytwórnie, a te najpopularniejsze zwłaszcza.
1. Należy zdecydować do jakiego odbiorcy chcemy trafić.
Najbardziej dochodowe są boysbandy, ale są one skierowane w stronę nastolatek, które zwabione idealnością idola wzdychają będąc gotowe zrobić dla niego wszystko( wydać ostatnie pieniądze). Jednak nastolatki bywają bardzo kapryśne i oczekują, że każda nowa płyta będzie coraz to lepsza i przede wszystkim inna. Dlatego wytwórnie o wiele bardziej skłonne są do tworzenia przesłodzonych girlsbandów, które skupiają na sobie uwagę o dziwo dorosłych panów tzw. ajjushich (wujków), którzy i zarabiają więcej i oczekują mniej- zadowala ich gdy idolka uśmiecha się słodko, śpiewa o tym jak bardzo jest niewinna i głupiutka tańcząc przy tym w zdecydowanie za którtkiej spódniczne ukazując swoje idealne nogi.
2. Bo właśnie warto zauważyć, że idole MUSZĄ być nieskazitelni pod każdym względem.
Kanon piękna w azji jest ściśle określony. Nos ma być lekko zadarty, usta drobne, a oczy koniecznie z podwójną powieką, no i nie zapomninajmy o wysportowanym ciele (u idolek wychudzonym)...
Dlatego oglądając teledyski mamy cały czas wrażenie, że gdzieś już tą twarz widzieliśmy...
3. Tekst się nie liczy, ważne żeby wpadało w ucho! Podstawowa zasada tworzenia piosenek.
4. Teledysk ma być estetyczny, układ taneczny bardzo skomplikowany, a występy na żywo dopracowane do najdrobniejszego szczegółu.
Wszytkie pomyłki są bardzo wytykane- zwłaszcza przez fanów.
 To jest kilka kroków, które zapewnią drogę do serca fana. A warto wspomnieć, że posiadanie więcej niż jednego idola w Korei jest grzechem, fan musi być wierny jednemu zespołowi, ba jednej konkretnej osobie z zespołu i to na nią wydawać, każde wolne pieniądze.
Może i nie brzmi to dobrze, ale sprawdza się w praktyce świetnie. To chyba w tym wszystkim najsmutniejsze.

Jedne z Popularniejszych zespołów i ich najbardziej znane piosenki:
1EXO - Growl
2.SNSD- Gee
3.Big BangFantastic Baby
4.BTS-Boy in Luv
5.Red Vevet -Dumb Dumb Dumb

Wystarczy zobaczyć te 5 teledysków, aby domyślić się, że te 4 podstawowe kroki to sposób na sukces.


sobota, 24 września 2016

Coś co tygryski lubią najbardziej, czyli perełki kina koreańskiego.

Witam wszystkich cieplutko w kolejną sobotę~!
Dzisiaj wreszcie zachaczę o temat azjatyckiego kina, czyli coś co naprawdę lubię.

Od jakiegoś czasu kompletnie odrzuciłam produkcje amerykańskie przytłoczona ich schematycznością. Wtedy wiedziona swoją słabością do kultur orientalnych pomyślałam " A czemu by nie sprawdzić koreańskiej kinematografi? Przecież bardzo wiele osób w Polsce ją sobie zachwala!".  I to było to!
 Przyznam szczerze, że kino koreańskie rządzi się swoimi prawami. Pierwsze trudności to rozpoznawanie postaci i ich dziwnie podobne imiona, ale nie jest trudno się przyzwyczaić~! Coś co bardzo mi się podoba to to, że scenarzyści bardzo starają się o to aby każdy film był inny (pomijając dramy- tamtejsze seriale) czasem, aż za bardzo tworząc absurdalne historie, ale to wszystko ma swój urok. Przede wszystkim powściągliwość wobec uczuć sprawiła, że na ekranie sceny miłosne są bardzo przemyślane i skupione bardziej na tej emocjonalnej niż cielesnej stronie. Czasem na pocałunek czeka się do ostatnich minut filmu, zresztą pocałunek to zadużo powiedziane jest to raczej zetknięcie ust na ułamek sekundy. Jak dla mnie miła alternatywa.
 Koreańskie produkcje rzadko trwają mniej niż dwie godziny, ale przy oglądaniu naprawdę tego nie czuć. Według mnie nie da się dobrze tego opisać to trzeba przeżyć na własnej skórze.

Chcę wam polecić kilka moich ulubionych filmów, postaram się wybrać różne gatunki, aby każdy mógł wybrać coś co lubi najbardziej,:

1. Miracles in cell no.7
Jest to film podczas którego na zmianę płakałam i śmiałam się do łez ( czy to znaczy, że przepłakałam całość?).  To niesamowita historia o miłości rodzica, niesprawiedliwym osądom i bezwzględność prawa. Film obrazuje trudną sytuację dotyczącą sprawiedliwości wyroków sądowych z jaką zmagała się Korea Południowa jeszcze nie tak dawno temu. Za każdym razem, gdy mam okazję zaprosić kogoś do domu pokazuję mu tę historię i jeszcze nigdy nie usłyszałam, żeby komuś się nie spodobała. Gorąco polecam!
zwiastun do filmu z angielskimi napisami - Z tego co widziałam cały film można obejrzeć po polsku w internecie.

2. My sassy gril.
To jedna z najlepszych i najbardziej znanych komedii! Bardzo polecam do obejrzenia po ciężkim tygodniu. Niestety, wydaje mi się, że znalezienie go z polskim tłumaczeniem, może być trudne.

3. The Con Artists
Dwuch złodziei i jeden haker łączą swoje siły, by "wykiwać" jednego z największych gangsterów w mieście. Jednak krążą plotki o tym jakoby młody haker nie był godnym zaufania współpracownikiem, który ma na sumieniu zdradę wspólników. Mimo to trójka decyduje się na ten szalony pomysł.
Mam duży sentyment do obsady. Film trzyma w napięciu i tak naprawdę do samego końca nie możemy być pewni tego co się wydarzy, naprawdę zaskakujące zakończenie, a sposób w jaki nakręcono ten film to istna bajka!
Dla każdego fana kina akcji- obowiązkowo do obejrzenia!
zwiastun filmu z angielskimi napisami
Na 100% można go obejrzeć w języku polskim, na stronie drama-online.pl

To są moje 3 ulubione filmy i ręczę za ich jakość, polecam jednak samemu zagłębić się w temat, koreańskie kino oferuje naprawdę bogaty wachlarz filmów historycznych, komedii, horrorów, filmów akcji, psychologicznych i takich zwykłych familijnych, które spodobają się każdemu.

sobota, 17 września 2016

Kilka słów o książce, którą kojarzą wszyscy.

Witam wszystkich ponownie w tej małej części internetu~

 Dzisiaj chciałabym poświęcić post książce, którą chociaż z nazwy powinni kojarzyć wszyscy ( a jeśli nie, to niech podniosą rękę i obiecają, że do niej zajrzą!). Mam na myśli najbardziej znane dzieło naszego wybitnego polskiego pisarza fantastyki naukowej, czyli Solaris  Stanisława Lema.



Jestem osobą, która nieco zawiodła się na tej książce, ale to tylko dlatego, że po szumie jakim jest ona otoczona najzwyczajniej w świecie oczekiwałam czegoś zupełnie innego. Może nie jest to bardzo optymistyczny początek, ale od czegoś trzeba zacząć. Stanisław Lem napisał wiele książek, które podobały mi się o wiele bardziej, jak chociażby Niezwyciężony czy Kongres Futorologiczny. Nie znaczy to jednak,  że nie polecam nikomu Solaris. Co to, to nie!

Jak już wcześniej wspomniałam, książka ta należy do gatunku fantastyki naukowej, jast to gatunek dość specyficzny. Z pewnością, nie każdemu będzie się ona podobać. .
 
O czym jest Solaris?
Dzieło jest relacją z nieudanego kontaktu ludzkości z obcą formą inteligencji, jaką jest pewna planeta. Główny bohater – psycholog Kris Kelvin – przybywa z Ziemi na stację badawczą unoszącą się nad oceanem cytoplazmy, planetę o nazwie Solaris. cean ten wydaje się być pewną formą inteligencji, o zdumiewających możliwościach interwencji w chaotyczny ruch orbitalny planety wewnątrz układu podwójnej gwiazdy. Ludzie od wielu lat nie potrafią zrozumieć tajemniczej natury oceanu; wszelkie próby porozumienia zawodzą.aukowcy przebywający w momencie przylotu Kelvina na stacji badawczej (Snaut i Sartorius) zachowują się w nienaturalny sposób, ich stan psychiczny przypomina lekki obłęd.
Duża część książki jest poświęcona historii wcześniejszych badań oceanu, z którą bohater zaznajamia się przeglądając zbiory biblioteki umieszczonej na stacji. Z tych badań wyodrębniła się nawet osobna gałąź wiedzy – solarystyka. Z lektury dzieł poświęconych solarystyce poznaje on opisy różnorodnych zjawisk występujących na oceanie (mimoidy, symetriady) oraz próby naukowego wyjaśnienia natury dziwnej substancji.


Ale jakby się tak zastanowić, to czy Solaris jest tylko historią tej jednej planety? Czytając tę książkę, bardzo łatwo wyczuć stosunek i obawy autora związane z kierunkiem w który zmierza nauka wiedziona ciekawością człowieka. Zachęcam do przeczytania tej książki i zastanowienia się nad tym, Czy rozwój nauki przynosi odpowiedzi na wszystkie pytania? oraz Czy naprawdę chcemy poznać wszystkie odpowiedzi? Czy przekroczyliśmy już pewną dozwoloną, przez naturę granicę, a może nadal niebezpiecznie balansujemy na krawędzi?

Ah zapomniałabym! Na podstawie książki powstał Hollywoodzki film, ale osobiście nie przypadł mi do gustu. Jednak może komuś z was się spodoba?


sobota, 10 września 2016

Wydarzenie, o którym warto wiedzieć

Witam w pierwszym wpisie na tym o to blogu!
 

Dzisiaj powiem trochę o wydarzeniu, na które nie stety nie będę mogła jechać, choć bardzo bym chciała. Mam nadzieję, że wszystkim innym, którzy chcą się tam zjawić nic nie stanie na przeszkodzie.


A mowa oczywiście o otwarciu Galerii Zdisława Beksińskiego w Krakowie! Galeria będzie znajdować się w Nowohuckim Centrum Kultury znajdującym się przy alei Jana Pawła II 232.

Aby być na bierząco NCK postanowiło utowrzyć fanpage na facebooku, gdzie umieszczają wszystkie informacje na temat wystawy. link Gorąco polecam zapoznanie się z tą stroną.
 Uroczyste otwarcie odbędzie się 7 października (piątek), a plan, który przedstawiło NCK na weekend otwarcia prezentuje się bardzo ciekawie:


>>> KRYPTONIM 27 – widowisko muzyczne inspirowane twórczością Zdzisława Beksińskiego w wykonaniu Art Color Ballet, PREMIERA, g. 18.00
->>> Wernisaż wystawy, g. 19.15
wstęp tylko za zaproszeniami
8 października (sobota) 2016
->>> Spektakl KRYPTONIM 27, g. 18.00
->>> Galeria czynna w g. 15.00-22.00
wstęp tylko na podstawie biletu na spektakl KRYPTONIM 27
9 października (niedziela) 2016
->>> Spektakl KRYPTONIM 27, g. 18.00
->>> Galeria czynna w g. 15.00-22.00
wstęp tylko na podstawie biletu na spektakl KRYPTONIM 27
Informacje i bilety:
12 644 02 66 wew. 55 lub rezerwacja@nck.krakow.pl
Sama wystawa będzie od października stałą atrakcją Nowohuckiego Centrum Kultury, jednak nie wszystkie dzieła będą cały czas dostępne. Aktualnie większość prac Zdzisława Beksińskiego została zgromadzona i pozostanie w Krakowie do 29 października, a potem część z nich powróci do muzeum w Sanoku.
Dziś z mojej strony to byłoby na tyle, zachęcam do zainteresowania się tym niesamowitym wydarzeniem. Osobiście darzę bardzo dużym szacunkiem prace Pana Beksińskiego i cieszę się, że doczekały się wystawy w Krakowie, zawsze to trochę bliżej niż w Sanoku.